SURVIVAL 21

23–27.06.2023

21. Przegląd Sztuki SURVIVAL | ERZAC

Słowo erzac (od niemieckiego ersetzen – zastąpić) weszło do powszechnego użycia w trakcie pierwszej wojny światowej. Początkowo w Niemczech, ale z czasem zaczęto go używać w większości państw zaangażowanych w ten konflikt. Erzac to namiastka jakiejś rzeczy lub czynności. Podróbka czegoś, co jest konieczne do życia lub bardzo pożądane. Coś zastępczego, zwykle gorszej jakości, ale mającego cechy wspólne z oryginałem, np. słodki smak lub podobne działanie. Erzac to jeden z symboli czasów wojen i kryzysów. Erzacem było dosłownie wszystko: produkty spożywcze, ubrania, benzyna, materiały budowlane. Za erzac uważano także pracę kobiet, które zastąpiły mężczyzn powołanych na front, m.in. w fabrykach zbrojeniowych, górnictwie i w komunikacji miejskiej. Niemiecka armia miała nawet „Ersatz-Division” – oddział słabiej wyszkolonych poborowych, który ruszał na front, gdy inni żołnierze, lepiej przygotowani do walki, dostawali rozkaz odpoczynku. Walczący w „Ersatz-Division” byli dużo bardziej narażeni na stres i śmierć w okopach niż ci, których zastępowali, o czym doskonale wiedzieli ich dowódcy. Erzac miał ogromne znaczenie w podtrzymywaniu spokojnych nastrojów społecznych i umiejętnie go wykorzystywano. Można było wypuścić napój podobny do kawy czy pepsi albo stworzyć podróbkę wolnych mediów. Lata doświadczeń, szczególnie rządów totalitarnych i autorytarnych, pokazały, że erzacem wciąż można skutecznie „zamydlić oczy” na małą, personalną skalę, ale również na wielką, która dotyczy całych grup społecznych czy narodów.

fot. Małgorzata Kujda

Ersatz. Ale jeśli nie germańsko-militarny, efektywny, ograniczony czasem i wymogami chwilowego braku, tylko udomowiony erzac, codzienny towarzysz, z wymuszonej kreatywności i lekkiego przymknięcia oka. Wiecznie aspirujący, świadomy istnienia jakiegoś lepszego – przynajmniej jakościowo – świata. W końcu samym swoim istnieniem go powołujący, bo czym by on, ten oryginał, był bez swojej podlejszej podróbki, bez tego, mniej lub bardziej wiernie, udającego zamiennika. Wieczny erzac, podtrzymujący na swych wątłych etykietach porządek świata splecionego z aspiracji i niedoboru. Imitacja jest podobno najwyższą formą podziwu, a to, jak bardzo jest niezdarna, zdaje się wyznaczać relacje zależności i hierarchie, zarówno międzyludzkie, jak i geopolityczne.

Potransformacyjna Polska, a być może i cały domyślny region, budowana była w oparciu o terapię szokową, zalew podróbek i wiarę w to, że nie przemieszczając się zanadto, można się znaleźć po zachodniej, a nie wschodniej stronie. Niektóre z interpretacji transformacji ustrojowych w Europie podnoszą, że ich zasadą było nieco nieudolne mimesis, w którym Europa Wschodnia podjęła się imitowania Zachodu. Pytanie o to, czy imitacja stała się naturą, czy jednak oczywistą podróbą, wiąże się z momentem, w którym wartość oryginału poddawana jest ponownej ocenie wobec wojny i kryzysu demokracji. Czy możliwe jest, że swojski erzac ujawni się jako dobro samo w sobie? Czy imitacja może wyrwać się na niezależność?

fot. Małgorzata Kujda

Erzac zawsze był i wciąż jest manifestacją klasowych podziałów – jedną z najbardziej namacalnych. Przejście od „podróby” do oryginału jest jednym z najwyraźniejszych symboli ekonomicznego awansu. Grupy uprzywilejowane ekonomicznie nie muszą sięgać po imitacje – nie tylko w kontekście dóbr materialnych. Z drugiej strony to właśnie ekonomicznie uprzywilejowane grupy, angażując ogromne środki finansowe, tworzą największe podróbki naszych czasów – erzace miast powstające w kilka miesięcy, wysp czy wydarzeń sportowych, mających generować autentyczne emocje mimo opłaconych kibiców, przekupionych sędziów czy rugowania z trybun członków społeczności LGBTQ+.Także te grupy, nierzadko wspierane przez oficjalną politykę rządów lub monarchów, dorabiają się fortun na masowej produkcji erzaców. Słabo albo wcale opłacani pracownicy i pracowniczki, bez odpowiedniego przygotowania do wykonywanych czynności i humanitarnego zabezpieczenia warunków pracy, stanowią dziś największą na świecie „Ersatz-Division” – każdego dnia narażoną na utratę zdrowia lub śmierć w fabrykach czy na budowach.

Mówiąc o erzacu, równocześnie przywołuje się jakiś oryginał, bardziej „prawdziwy” punkt odniesienia. Ten jedyny słuszny. Według niektórych ateizm, bezdzietność, poszukiwanie duchowości, funkcjonowanie w wirtualnej rzeczywistości mogą być tylko erzacem wyłącznie akceptowalnego, ich zdaniem, „autentycznego” życia. Tak rozumiany erzac jest tą złą ścieżką, którą wybieramy omamieni jej blichtrem, nie wiedząc, co dla nas prawdziwie najlepsze. Prawo do głoszenia jaki model życia jest pełnowartościowy, a jaki jego namiastką, jest miejscem spotkania władzy politycznej i społecznej, w której indywidualne wybory konfrontowane są z domyślnym modelem funkcjonowania wspólnoty. W takim ujęciu pytanie o osobistą autentyczność rozpostarte jest pomiędzy dwoma tylko pozornie odległymi pozycjami: zakorzenieniem we wzorcach usankcjonowanych jakąś domyślną tradycją i dystansem wobec własnego wizerunku, który prezentujemy światu.

fot. Małgorzata Kujda

Historia sztuk dźwiękowych cywilizacji zachodniej od zawsze opierała się na doskonaleniu imitacji – zapis nutowy miał pozwalać na odtworzenie idealnego wykonania, które w rzeczywistości nigdy nie istniało, a podążają za nim konkursy z chopinowskim i moniuszkowskim na czele. Większość innowacyjnych instrumentów muzycznych miała przede wszystkim osiągnąć brzmienie skrzypiec; radio i techniki dźwięku przestrzennego miały oddać wrażenie sali koncertowej. Dźwięk w kinie to ciągła zabawa w imitację (fooley art) i kreację rzeczywistości (sound design). Wypełniające sklepy i biura muzaki, sztuczne fontanny i nagrania przyrody starają się oszukać ludzki umysł zastępczą kojącą audiosferą. Ta nadzwyczajna umiejętność adaptacji słuchu do rzeczywistości (lub jej imitacji) poddana ćwiczeniu stała się narzędziem sound studies. Czy to już skuteczna obrona przed dezorientacyjnością sztuk immersyjnych? 

Czy więc możemy obejść się bez erzaców w rzeczywistości, w której temat zastępczy stał się aprobowaną strategią polityczną, a natłok i szybkość przepływu informacji (lub jej namiastek) definiują ważkość problemów stawianych w kolejce do przedyskutowania i – rzadziej – rozwiązania? Czy rozmowa o erzacu nie jest przypadkiem dyskusją o realności definiowanej przez brak poczucia wpływu? Tak zwana rzeczywistość, w której nawet społeczne i polityczne upodmiotowienie może okazać się erzacem, jawi się jako festiwal pozornych potrzeb, aspiracji i zaspokojeń. Jako dziwny korowód rozczarowań, nieustannie skłaniający do jeszcze większego wysiłku, do wydatkowania energii i zasobów oraz poszukiwania coraz to nowych, ale zawsze zewnętrznych, źródeł satysfakcji i walidacji.

21. edycja Przeglądu Sztuki SURVIVAL
OPEN CALL na realizacje artystyczne

 

21.12.2022–28.02.2023
ERZAC
Zajezdnia Popowice
ul. Legnicka 65A, 54-204 Wrocław

> formularz zgłoszeniowy

Wszelkie pytania prosimy kierować na konkurs@survival.art.pl

Zapraszamy do wysyłania propozycji realizacji artystycznych na 21. edycję Przeglądu Sztuki SURVIVAL, który zaplanowaliśmy od 23 do 27 czerwca 2023 w przestrzeni dawnej Zajezdni Popowice. ERZAC to hasło przewodnie, do którego powinny odwoływać się składane proponowane zgłoszenia.

Przesyłając propozycję prosimy, by mieć na uwadze charakter dostępnych przestrzeni; przewidujemy także wykonanie realizacji na zewnątrz budynków.

> pobierz zdjęcia

Artyści i artystki mają czas na składanie propozycji do 28 lutego 2023 roku, wypełniając formularz wraz z niezbędnymi załącznikami. Po tym terminie kuratorzy Przeglądu Sztuki SURVIVAL wybiorą projekty, które zostaną zrealizowane w zaproponowanej przestrzeni.

Zajezdnia na Legnickiej jest ostatnim tak dużym zachowanym na historycznym Przedmieściu Mikołajskim zabytkowym obiektem. Powstała w latach 1900–1901 jako jedna z trzech zajezdni wybudowanych wówczas we Wrocławiu dla nowoczesnego, elektrycznego systemu miejskich połączeń tramwajowych. Jest największą zajezdnią wówczas wybudowaną, zimującą teren niemal siedmiu tysięcy metrów kwadratowych. Jej dwie hale postojowe mogły pomieścić 56 wagonów silnikowych. Dodatkowo na terenie zajezdni znajdowały się m.in. pomieszczenia administracyjne, hale warsztatowe, magazyny, stajnia, skład soli, łaźnia dla pracowników, wieża ciśnień. Zajezdnia pełniła funkcję głównego warsztatu naprawczego dla wrocławskiego przedsiębiorstwa komunikacyjnego. Podczas pierwszej i drugiej wojny światowej, podobnie jak w innych przedsiębiorstwach, zaczęto zatrudniać w niej kobiety, które zastąpiły mężczyzn powołanych na front. Wcześniej uważano, że kobiety nie powinny pracować w zakładach przemysłowych i komunikacyjnych. Argumentowano to podobno słabszym zdrowiem, wrażliwością, ale zasadniczo chodziło o obawę przed złamaniem „odwiecznego prawa natury”. W patriarchalnej rzeczywistości kobiety „nadawały się” jedynie do pracy domowej i opiekuńczej. Po 1918 roku kobiety zwolniono ze stanowisk w komunikacji miejskiej (pozostały jedynie konduktorkami).

Zakłady Komunikacyjne, 1946 r. 23

Z oblężenia Wrocławia w 1945 roku zajezdnia wyszła w stosunkowo dobrym stanie, biorąc pod uwagę ogrom zniszczeń w jej sąsiedztwie. Na jej terenie zachowały się wszystkie zabudowania. Warsztaty zostały rozszabrowane, a część tramwajów powpadała do kanałów rewizyjnych, ale można ją było stosunkowo szybko uruchomić i już w 1946 roku zaczęto w remontować wrocławski tabor tramwajowy. Zajezdnia ponownie stała się głównym zapleczem naprawczym wrocławskich tramwajów jako zajezdnia nr. 6 – Popowice. Podobnie jak pozostałe zajezdnie w mieście odegrała istotną rolę podczas solidarnościowych strajków – miejskie przedsiębiorstwo komunikacyjne rozpoczęło protest we Wrocławiu dając sygnał innym fabrykom do solidarnościowego poparcia strajkujących stoczniowców i stoczniowczyń gdańskich.

Pierwszy tramwaj

Zajezdnia przy ulicy Legnickiej to jeden z najcenniejszych w Europie obiektów związanych z komunikacja miejską. Na jej terenie przetrwało wiele oryginalnych elementów oraz zabytkowych wozów tramwajowych. Razem z innymi zajezdniami miejskimi (wszystkie to obiekty zabytkowe) tworzy najstarszy i najlepiej rozwinięty historyczny system komunikacji miejskiej na terenie dzisiejszej Polski.

Zajezdnia, lata 40.

Zajezdnia leży w zachodniej części Wrocławia, na historycznym Przedmieściu Mikołajkim. Do 1945 roku wypełniała go gęsta zabudowa czynszowa stanowiąca największe na terenie Wrocławia skupisko mieszkań w zabudowie wielorodzinnej. W latach 20. w bliskim sąsiedztwie zajezdni powstało potężne modernistyczne osiedle autorstwa znanego architekta Theo Effenberga. W trakcie Festung Breslau dzielnica ta została niemal całkowicie zniszczona. Przestało istnieć przeszło 90% jej zabudowy. Po słynnym osiedlu Effenberger, istniejącym niecałe 20 lat, nie zachował się żaden ślad. Działania wojenne obróciły tę część miasta w – dosłownie – morze ruin.  Przedmieście Mikołajskie stało się jednym z miejsc – symboli bezsensowności i przede wszytki tragicznych skutków wojny. Zdjęcia zrujnowanych budynków i pokrytych gruzem ulic tutejszych osiedli są często reprodukowane w książkach historycznych i filmach dokumentalnych. Dziś, poza zabudowaniami zajezdni, na Przedmieściu Mikołajskim ocalało zaledwie kilka (z kilkuset) kamienic czynszowych i innych budynków, schowanych wśród bloków jakie zaczęto tu wznosić na wielką skalę w latach 60.

fot. Adam Czelny
Zakłady Komunikacyjne, 1946
ul. Legnicka 1945
ul. Legnicka 1945

21. Przegląd Sztuki SURVIVAL
ERZAC
23-27.06.2023
Zajezdnia Popowice
ul. Legnicka 65A, 54-204 Wrocław

Kuratorzy: Michał Bieniek, Anna Kołodziejczyk, Małgorzata Miśniakiewicz, Ewa Pluta, Daniel Brożek

Organizatorka: Fundacja Art Transparent / www.arttransparent.org

Przegląd jest współfinansowany ze środków Gminy Wrocław / www.wroclaw.pl

 

Sprawdź miejsce na mapie