21-07-2009
Po 7 edycji SURVIVALU. Pisze Michał Bieniek, kurator generalny przeglądu.

Nie tkwić w dniu ani w miejscu… O SURVIVALU 7.

Przegląd Młodej Sztuki w Ekstremalnych Warunkach SURVIVAL odbywa się od siedmiu lat we Wrocławiu. Jego podstawowym założeniem jest prezentowanie sztuki w przestrzeni miejskiej, poza tradycyjnymi instytucjami wystawienniczymi – a więc w zderzeniu z wielością kontekstów, treści oraz dynamiką sfery publicznej.

SURVIVAL podróżuje, zmienia otoczenie w poszukiwaniu stymulacji, materiału do opracowania. To miejsce staje się tematem. Organizatorzy i kuratorzy przeglądu formułują jasno sprecyzowane hasła lub myśli przewodnie jedynie w tych przypadkach, w których w sposób oczywisty i naturalny wynikają one z przestrzeni, z jej kontekstów, warstw, pamięci... Siódma edycja przeglądu powstawała w oparciu o takie słowa-klucze jak:  palimpsest, świetność, zapominanie, upadek. Odnosiła się do zagadnień związanych z kinematografią,  a także nawiązywała do wystawienniczej tradycji miejsca.

Tegoroczne czterdzieści dwie realizacje artystów zbudowały narrację prowadzącą widza z otwartych przestrzeni ulic Wróblewskiego i Wystawowej (citylighty Marty Gruzd oraz „Blog. Właściwości” Miry Boczniowicz i Andrzeja Urbańskiego), przez dawne reprezentacyjne wejście do Wytwórni Filmów Fabularnych („Starway” Kingi Nowak i Bogny Podbielskiej oraz równoważąca humorem dość pompatyczne w charakterze płaskorzeźby Xawerego Dunikowskiego realizacja Tomasza Opanii „Dokument”), aż do różnorodnych, skomplikowanych wnętrz Pawilonu Czterech Kopuł, gdzie zlokalizowano główną część przeglądu.

Pawilon Czterech Kopuł, zaprojektowany przez Hansa Poelziga w 1912 roku, gościł – jeszcze w przedwojennym Breslau – m. in. Wystawę Historyczną. Po II wojnie światowej, już w polskim Wrocławiu, przynależał do kompleksu budynków i otwartych przestrzeni, w których w 1948 roku zainstalowano słynną, propagandową Wystawę Ziem Odzyskanych. W latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia, w związku z umieszczeniem w Pawilonie Wytwórni Filmów Fabularnych, rozpoczęto jego przebudowę: reprezentacyjne skwery, altany i ogromne hale wystawiennicze zostały w części zastąpione przez przybudówki, warsztaty i studia filmowe.

Instalacje, wideo-realizacje, prace dźwiękowe zaprezentowane przez artystów biorących udział w siódmym SURVIVALU ujawniły wielopoziomowy, tajemniczy i złożony charakter tego niezwykłego miejsca. Warstwa, rozwarstwianie, przyrastanie – to w istocie tematy większości prac. Matti Havens zaproponował widzom wgląd w rozprzestrzeniającą się we wszystkich kierunkach i zajmującą nieodwracalnie otoczenie krystaliczną strukturę. Podobnie Monika Konieczna w realizacji „Nie ma czasu” zamieniła zwykły parkiet układany w tradycyjną  „jodełkę” w kolejną warstwę przyrastającą, zawłaszczającą, „pożerającą” wreszcie wszystkie poprzednie. Nie ma czasu! – oto przyszło nowe… Marek Grzyb w interaktywnej pracy „Elevator” zapraszał z kolei widza do wzięcia udziału w podróży wirtualną windą, wniknięcia w głąb – budynku / pamięci / umysłu / historii. Monika Aleksandrowicz w pojęciowym projekcie „35 poematów na temat transformacji, czyli ALTER EGO autora” zaproponowała widzom szczególną analizę: rozpisała twórczą osobowość na jej koleje poziomy / etapy / warstwy. A malowniczy nurt wody płynącej od podłogi ku sufitowi w projekcji Mai Wolińskiej przypominał o nieuniknionym zacieraniu się wszelkich form i treści.

Niektórzy spośród artystów pokusili się o subtelne, osadzone w kontekście miejsca komentarze społeczno-polityczne. Na ironiczną pracę Filipa Laskowskiego złożyły się dwie podłużne plastykowe lampy (jarzeniówki) z napisami: „Wschodni” (lampa zgaszona) i „Zachód” (lampa zapalona). „Wschodni Zachód” przywodził na myśl podświetlane oznaczenia kas biletowych na dworcach kolejowych i stylistycznie nawiązywał do okresu PRL’u . Z kolei Grzegorz Łoznikow zaproponował pracę „Polishing”. Na podłodze jednej z kopuł Pawilonu wykonał uproszczoną mapę Wielkiej Brytanii. Wewnątrz zgeometryzowanego obrysu Zjednoczonego Królestwa umieścił wymalowane białą emulsyjną farbą napisy „polish” – umownie zaznaczające miejsca przebywania polskich emigrantów. Poślednia jakość farby spowodowała, że przechodząca po mapie publiczność festiwalu wycierała napisy, podkreślając tym samym – symbolicznie – ulotność wszelkich rozwiązań i sytuacji społecznych, politycznych, ekonomicznych. „Polishing” miała jeszcze jeden, bardziej konkretny wymiar: o ile Wystawa Ziem Odzyskanych sprzed sześćdziesięciu lat podkreślała (na swój propagandowy sposób) „polskość” Ziem Zachodnich, o tyle praca Łoznikowa wskazywała na zmienność, ulotność i ekonomiczne uwarunkowanie poczucia przynależności państwowej – czynnik niezależny od mitologii narodowej i równie jak ona potężny. 

Spora część artystów odniosła się bezpośrednio do historii miejsca, przywołała duchy przeszłości. Za sprawą projektu Kamy Sokolnickiej „W kręgu Hansa Poelziga [Widma Maxa]” awatary Hansa Poelziga i Maxa Berga przechadzały się swobodnie po terenie przeglądu i toczyły rozmowy w języku niemieckim. Obu słynnych architektów, siedzących wygodnie na ławce w parku, można było od czasu do czasu podglądać przez otwór (soczewkę? obiektyw?) znajdujący się w ścianie jednego z pomieszczeń Pawilonu. Natomiast Tomasz Bajer i Jola Bielańska zainstalowali na elewacji budynku napis „Zeitgeist”, który, zwłaszcza wieczorem, podkreślony dwoma bliźniaczymi snopami światła, przywodził na myśl estetykę nazistowskich wieców, podniosłą i kuriozalną architekturę (rozumianą dosłownie, ale też metaforycznie: jako architekturę myśli, ideologiczny szkielet społeczeństwa i państwa) III Rzeszy.

Michał Gdak i Krzysztof Żuchowski stworzyli widzom możliwość symbolicznego zaingerowania w tkankę architektoniczną miejsca. Ich interaktywna propozycja polegała na wyświetleniu wewnątrz czaszy jednej z kopuł geometrycznego obiektu złożonego z 15 map (rzutów) poszczególnych części  Pawilonu Czterech Kopuł oraz pobliskiej Hali Stulecia. Publiczność festiwalowa mogła zmieniać kształt unoszącego się nad nią monumentalnego obiektu przemieszczając rozlokowane na podłodzie piktogramy, którym przyporządkowano poszczególne fragmenty projekcji. Natomiast Pascale Heliot, a także Paweł Stasiewicz, Paweł Owczarczyk i Kinga Hecel potraktowali obiekt architektoniczny jak nieskończony organizm, który odsłania przed nami kolejne warstwy swej wewnętrznej i zewnętrznej struktury – struktury  fraktalnej. Heliot pokazała cykl obrazów zawierający i przenoszący do Pawilonu miejsca ich poprzedniej ekspozycji po to, by przejąć nową przestrzeń i zabrać ją – na płótnie – w dalszą podróż. Stasiewicz, Owczarczyk i Hecel zainstalowali w budynku Poelziga fragment zniszczonej podłogi przeniesiony z nieczynnej fabryki w okolicach Żyrardowa. Ich kolejny projekt będzie polegał na wyeksponowaniu – w innej części Polski, przy okazji innego festiwalu, przeglądu, wystawy – fragmentu podłogi z Pawilonu Czterech Kopuł we Wrocławiu...

W dawnej Wytwórni Filmów Fabularnych nie mogło zabraknąć projektów, które odnosiły się do kinematografii, filmu, przemysłu filmowego. Na projekcję Honzy Zamojskiego złożył się fragment z filmu „Nóż w wodzie” Romana Polańskiego – słynna scena „chodzenia” po wodzie. („Nóż w wodzie” powstał po części właśnie we wrocławskiej WFF). Praca Przemysława Paliwody „Dialog filmowy” była wieloznaczną grą z materią filmu, ekranem i tekstem, a instalacja Piotra Kmity „Tego sercu nie żal” – inteligentnym żartem na temat filmowych ikon, legendarnych scen, zmieniającej się, również za sprawą filmu, obyczajowości, a także podniecenia, które towarzyszy niedopowiedzeniu. Maks Cieślak (realizacja „Humor i człowieczeństwo”) pokazał na SURVIVALU zapis wideo z ceremonii wręczenia honorowego Oskara Charliemu Chaplinowi. Ta piękna praca stanowiła naturalne przedłużenie tradycji miejsca, stając się jednocześnie przyczyną wielu wzruszeń wśród festiwalowej publiczności. Filmowa w swym charakterze była też wspomniana już „Starway” Bogny Podbielskiej i Kingi Nowak:  czerwony dywan przypominający te, na których fotografowane są gwiazdy podczas festiwali w Cannes czy w Wenecji. Tylko że tym razem prowadził on widza wprost… do zamkniętych drzwi – dawnego głównego wejścia do WFF.

Na elewacji budynku od strony dziedzińca zawisła, górując nad pozostałymi, praca Darii Mileckiej. Poetyckie „Wyprowadzę z rzeczy cienie…” (cytat z wiersza Krzysztofa Kamila Baczyńskiego; wiersza, który stał się tekstem piosenki wykonywanej przez Ewę Demarczyk) mogłoby stanowić motto siódmej edycji SURVIVALU. Edycji zdominowanej przez duchy, cienie, niewyraźne kształty… Wreszcie edycji pełniącej funkcję skryby wycierającego na pergaminie część dawnego tekstu po to, by umieścić na nim kolejny – własny.

SURVIVAL podróżuje, zmienia się. „…nie tkwi w dniu ani w miejscu”, można by powtórzyć za Olgą Tokarczuk („Bieguni”). Podobnie jak Pawilon Czterech Kopuł – nie miejsce, a wiele miejsc. Albo zaledwie fragment miejsca – wycinek, fraktal – którego kolejne elementy odsłaniane są przez nastające po sobie ułamki czasu:  minuty, godziny, dni. Dni, które przeminą, zabierając to, co na chwilę uwidoczniły. Zostawiając zaledwie powidok.

Michał Bieniek

« powrót

plakat_internet3_pol

plakat_internet7