Wstęp
Anna Kołodziejczyk, Michał Bieniek



Maks Berg, wybitny architekt i twórca wrocławskiej Hali Ludowej powiedział tuż po I wojnie światowej: „Wraz z rozwojem demokracji powstaną budowle, w których idee i dzieła sztuki będą dostępne dla każdego, tak aby dokształcić szerokie masy społeczeństwa”. Pawilon Czterech Kopuł, obok wspomnianego monumentu, był wzorcowym ucieleśnieniem tej myśli. W jego historię wpisało się kilka znaczących dat związanych z trudnym przenikaniem się tradycji niemieckiej i polskiej oraz, jeszcze trudniejszym, przejmowaniem dziedzictwa kulturowego pokonanego narodu.

To tutaj urządzono w 1913 roku ekspozycję historyczną obrazującą dzieje wojen pruskich i upamiętniającą wzrost znaczenia państwa pruskiego w Europie. Po II wojnie światowej, podczas propagandowej Wystawy Ziem Odzyskanych w 1948 roku, Pawilon Czterech Kopuł otwierał się z kolei triumfalnym polskim Przedsionkiem Zwycięstwa. W 1953 roku w tej niezwykłej scenerii zaczęła swoją działalność wrocławska Wytwórnia Filmów Fabularnych. Obecnie miejsce to  przypomina o różnicach i podziałach głębszych niż tylko zerwanie dawnej tkanki zabudowy. Układ przestrzenny przez dekady tracił swój reprezentacyjny charakter, znikały skwery, upadały pomniki, przyrastały dobudówki i pragmatyczne przestrzenie związane z działalnością Wytwórni. Dziś mieszczą się tutaj powierzchnie magazynowe i komercyjne. W sąsiadującej z Pawilonem największej hali WFF odbywają się koncerty i spektakle. Od czasu do czasu, jak odległe powracające wspomnienie, znów pojawiają się kamery i rusza, głównie zagraniczna, produkcja filmowa (to tutaj kręcono w ostatnich latach „Nightwatching” Peter’a Greenaway’a i fragmenty obecnej właśnie na polskich ekranach kinowych „Kobiety w Berlinie” Max’a Färberböck’a) .

Tegoroczny SURVIVAL unika spektakularności i czytelnej narracji. W nostalgiczny sposób odkrywa to  niezwykłe miejsce i po raz kolejny stwarza tymczasowy obszar prezentowania sztuki. Nie stanowi jednak pokazu siły sztuki eksponowanej w tym gmachu, nie staje się też rzuconym mu wyzwaniem. Przypomina raczej o symbolicznym znaczeniu samego budynku. Towarzyszą mu strategie subtelnych ingerencji, dyskretnych wskazań. Charakteryzuje go, mocno zarysowany także w wielu pracach zeszłorocznej edycji, szacunek dla przestrzeni, jej znaczeń, pamięci, charakteru. Projekty artystów zdają się ujawniać prawdziwą naturę miejsca: naturę palimpsestu.

Pisząc o Wystawie Ziem Odzyskanych używano metafory księgi. "Zwiedzać wystawę to jakby szybko czytać wielką księgę o Polsce". 60 lat po tym wydarzeniu, które było rozpisaną na 100 dni demonstracją siły nowego ustroju, można ponownie odwołać się do tej metafory – tym razem samą przestrzeń Terenów Wystawowych  traktując jako mapę uśpionej kultury. Czy sztuka, która czasowo tu zagości, obudzi ją ze snu, wyrwie ze stagnacji? Czy też, raczej tradycyjnie, posłuży się elementami jedynie pozornej intencji odsłonięcia przeszłości i prawdy?

Po raz kolejny zarówno artyści jak i widzowie będą mieli niepowtarzalną okazję odbyć sentymentalny spacer po gruzach i zaspokoić nieoczekiwaną „potrzebę odkrywania” niedostępnych zazwyczaj miejsc. Kameralny charakter większości prac zdaje się służyć tym rozległym przestrzeniom, które, poza wszelkim banałem, stały się z czasem estetyczne „same w sobie”.
Niektórych z prac trzeba będzie szukać między stertami gruzu, do innych przedzierać się przez zarośla.

Gest tworzenia wystawy w takim miejscu może przybrać formę aktualizacji przeszłości. Dawne Pawilony Wystawiennicze stają się kolejną, niemal galeryjną przestrzenią służącą do prezentowania sztuki, stanowiąc jednocześnie kontrapunkt dla klasycznej galerii sztuki nowoczesnej. Przestrzeń Pawilonu w szczególny sposób stymuluje proces uruchamiania zbiorowej wyobraźni, oddziaływanie sztuki miesza się w nim z doznaniem miejsca, jego upadku, dotykaniem historii.

Prace najmniej „widoczne” staja się najbardziej „ zmysłowe”. Dzięki nim zachowana zostaje równowaga między zaangażowaną artystyczną myślą, a zastaną misterną mieszanką naturalnej entropii i ingerencji człowieka, ścierających się w tym miejscu niemal od początku jego istnienia.

Anna Kołodziejczyk
Michał Bieniek



*  Do tegorocznej edycji SURVIVALU włączona została też stara sala kinowa WFF. Odbędą się w niej projekcje filmowe, nostalgiczne poranki i popołudnia prezentujące dzieła powstałe we wrocławskiej WFF oraz wyimki z dorobku zarówno klasycznej jak i najnowszej polskiej animacji. Na opustoszałym na co dzień dziedzińcu zainstalowana zostanie scena muzyczna „Four Domes Sound”. Emanacja tego symbolicznego epicentrum tegorocznej edycji Przeglądu przeniknie budynek i wprawi zapomnianą przestrzeń w autentyczne, żywe pulsowanie.