"Survival" zaradnych dziewczyn i sfrustrowanych ch艂opc贸w.
Iza Kowalczyk, Edyta Zierkiewicz

"Survival - przegl膮d m艂odej sztuki w ekstremalnych warunkach" odby艂 si臋 we Wroc艂awiu ju偶 po raz czwarty. Kiedy zaczynano, w 2003 roku, g艂贸wn膮 ide膮 tego festiwalu by艂o zaprezentowanie m艂odej sztuki wroc艂awskiej reaguj膮cej na wsp贸艂czesno艣膰 - na rzeczywisto艣膰 konsumpcjonizmu i kultury masowej, a wi臋c tw贸rczo艣ci m贸wi膮cej o tym, jak prze偶y膰 we wsp贸艂czesnej neoliberalnej d偶ungli (st膮d tytu艂 festiwalu). Jest to impreza, kt贸rej warto po艣wi臋ci膰 szczeg贸ln膮 uwag臋, gdy偶 organizowana jest oddolnie - przez grup臋 m艂odych ludzi pasjonuj膮cych si臋 sztuk膮 wsp贸艂czesn膮. "Survival" to idea dw贸ch pasjonat贸w Micha艂a Bie艅ka i Przemka Pintala, wyst臋puj膮cych formalnie jako Galeria Sputnik oraz od tego roku Fundacja Art Transparent. "Demokratyczne" nastawienie organizator贸w ujawnia si臋 jeszcze w jednym za艂o偶eniu, a mianowicie, 偶e prezentowana jest sztuka m艂odych, ale bez wskazywania przedzia艂u wiekowego. Jest to naprawd臋 艣wietny pomys艂 w por贸wnaniu z rozmaitymi konkursami dla m艂odych tw贸rc贸w, gdzie istniej膮 wyra藕ne ograniczenia wiekowe. Cz臋sto tr膮c膮 one ageizmem, a tak偶e dyskryminacj膮 p艂ciow膮 (zupe艂nie nie uwzgl臋dnia si臋 w nich takich kwestii jak ewentualne urodzenie dziecka wy艂膮czaj膮ce kobiet臋 na pewien czas z aktywno艣ci tw贸rczej). Dzi臋ki tej demokratyzacji, obok student贸w, w przegl膮dzie mog膮 wzi膮膰 udzia艂 r贸wnie偶 ich profesorowie. Festiwal do艣膰 szybko zacz膮艂 przyci膮ga膰 r贸wnie偶 artyst贸w spoza Wroc艂awia. "Survival" jest wi臋c inicjatyw膮 oddoln膮, r贸wno艣ciow膮, jest projektem artystyczno-spo艂ecznym, z za艂o偶enia krytycznym wobec otaczaj膮cej nas rzeczywisto艣ci.

Wa偶ne s膮 r贸wnie偶 miejsca prezentacji festiwalu. Pierwszy i drugi - prezentowany by艂 w by艂ym garnizonie radzieckim mieszcz膮cym si臋 na wroc艂awskich Krzykach, trzeci na terenie Browaru Mieszcza艅skiego i wreszcie tegoroczny ma miejsce na terenie zabytkowego wroc艂awskiego dworca. Sama organizacja tego przegl膮du staje si臋 coraz bardziej profesjonalna. Tegoroczny "Survival" przygotowany zosta艂 z wielkim rozmachem (cho膰, niestety, zabrak艂o dba艂o艣ci o informacje, nie wszystkie prace s膮 podpisane, za艣 mapka w wielu przypadkach wprowadza w b艂膮d). G艂贸wn膮 ide膮 tegorocznego przegl膮du jest wej艣cie sztuki w maksymalny, jak najbli偶szy kontakt z widzami, zar贸wno z profesjonalistami, jak i z przypadkowymi podr贸偶nymi pojawiaj膮cymi si臋 na dworcu. Festiwal podnosi wi臋c r贸wnie偶 problem sztuki publicznej - sztuki, kt贸ra ma przedrze膰 si臋 przez mur oboj臋tno艣ci, zaciekawi膰 tak偶e tych, kt贸rzy nie maj膮 o sztuce wsp贸艂czesnej 偶adnego poj臋cia. Budynek dworca kolejowego 艣wietnie nadaje si臋 do realizacji tych cel贸w. To miejsce, przez kt贸re si臋 przechodzi, gdzie sp臋dza si臋 kr贸tszy lub d艂u偶szy czas, czekaj膮c na nast臋pny poci膮g, gdzie mo偶na spotka膰 ka偶dego, a tak偶e natkn膮膰 si臋 na tych najbardziej wykluczonych - bezdomnych, 偶ebrak贸w, narkoman贸w.

Na "Survivalu" o spotykaniu innych m贸wi praca Anny Szczepa艅skiej. W pleksiglasowym, przezroczystym prostopad艂o艣cianie (rozmiar贸w ok. 4 m d艂ugo艣ci, 2 m wysoko艣ci, 1 m szeroko艣ci) umieszczone s膮 w otworach gumowe r臋kawice, w kt贸re mo偶emy w艂o偶y膰 r臋ce i przywita膰 si臋 z osobami stoj膮cymi na przeciwko. Dla przyje偶d偶aj膮cych na "Survival" spoza Wroc艂awia, by艂a to pierwsza rzecz, kt贸r膮 mogli zobaczy膰 - zosta艂a ona bowiem umieszczona w przej艣ciu pomi臋dzy wyj艣ciem z peron贸w a g艂贸wnym holem dworca. Ta praca m贸wi艂a o spotykania innych, ale te偶 o strachu przed innymi. Czy偶by艣my a偶 tak bardzo si臋 ich bali, 偶e musimy - podczas powitalnego u艣cisku - zak艂ada膰 gumowe r臋kawice? Przyjemnie zaskakuj膮cym by艂 widok obcych sobie ludzie, kt贸rzy - za po艣rednictwem "urz膮dzenia" - pr贸bowali podawa膰 sobie d艂onie, wita膰 si臋 ze sob膮. Bez k艂opot贸w wchodzili w t臋 sytuacj臋, jak w "zabaw臋 integracyjn膮". A wi臋c to, co dzieli (pleksiglasowa szyba, gumowe r臋kawice) - przekszta艂cone w form臋 sztuki zaczyna 艂膮czy膰. Urz膮dzenie jednak ju偶 w najbli偶szych dniach znik艂o z przej艣cia. Prawdopodobnie zosta艂o zniszczone (w ferworze zabawy w powitania?). Krucho艣膰 tej konstrukcji kojarzy膰 si臋 mo偶e z delikatn膮 tkank膮 przyjaznych rytua艂贸w codziennych: niezobowi膮zuj膮cych u艣miech贸w, mi艂ych s艂贸w bez wi臋kszego znaczenia, rozm贸w o pogodzie, kurtuazyjnych zagaje艅 os贸b przypadkowo spotkanych w poci膮gu, tramwaju, na peronie.

Miejsca publiczne takie, jak dworce potrzebuj膮 rewitalizacji, a sztuka jest na to najlepszym sposobem. Podczas wernisa偶u, kt贸ry mia艂 miejsce 12 maja, kilkakrotnie natkn臋艂y艣my si臋 na przypadkowe osoby przygl膮daj膮ce si臋 artystycznym akcjom, pytaj膮ce: "co to takiego?", z zaciekawieniem szukaj膮ce kolejnych miejsc prezentacji. Odnie艣膰 mo偶na by艂o wra偶enie, 偶e sztuka wdar艂a si臋 w obce jej przestrzenie - naznaczone smutnym oczekiwaniem lub nerwowym po艣piechem. Dworzec kolejowy, zapyzia艂y, brudny, miejscami 艣mierdz膮cy, jest jednym z ostatnich miejsc, kt贸re kojarz膮 si臋 z przybytkami (艣wi膮tyniami?) sztuki. To zderzenie chwilami by艂o obezw艂adniaj膮ce i to nie tylko z powodu pozornej nieprzystawalno艣ci do siebie obu przestrzeni, ale raczej kontekstu, kt贸ry nieoczekiwanie si臋 pojawia艂 i umo偶liwia艂 przewrotne wyeksponowanie prac, kt贸re w galerii nie mia艂yby w艂a艣nie zyskanej w ten spos贸b si艂y dzia艂ania.

Na "Survivalu" sztuka rozgo艣ci艂a si臋 w r贸偶nych miejscach wroc艂awskiego dworca - w holu g艂贸wnym i przej艣ciach na perony, w samym wej艣ciu oraz wok贸艂 niego, a tak偶e w rozlicznych zakamarkach - piwnicach oraz wielkich nieu偶ywanych salach o neogotyckich kszta艂tach (w艂a艣ciwie lepiej by艂oby powiedzie膰 - w komnatach). Dzi臋ki podr贸偶y przez dworzec wymuszonej rozmieszczeniem prac, mo偶na by艂o na nowo odkry膰 ten niezwyk艂y budynek zaprojektowany w stylu nawi膮zuj膮cym do angielskiego gotyku Tudor贸w, dotrze膰 do jego tajemnic, odczu膰 jego niezwyk艂膮 aur臋. Dworzec sta艂 si臋 zamkiem wyobra藕ni, miejscem magicznym, co z zewn膮trz podkre艣la艂a widoczna z daleka bajkowa instalacja z balon贸w umieszczona nad frontowym wej艣ciem - praca Moniki Koniecznej-Goli艅skiej. Wewn膮trz natomiast dworzec straci艂 sw膮 jednoznaczno艣膰, gdy偶 na przeciwko tablicy z rozk艂adem jazdy zawieszony zosta艂 (jakby lec膮cy w jej stron臋) bia艂y samolot Micha艂a Bie艅ka. Ta praca mog艂a zaskakiwa膰 (czy to dworzec kolejowy czy mo偶e lotnisko?), wystrasza膰 (atak terrorystyczny z powietrza?), zaciekawia膰 (kolejna nieoczekiwana reklama - tylko jakiego produktu?). Dzi贸b tego, sporych rozmiar贸w, modelu celuje w g艂贸wn膮 tablic臋 z aktualizowanymi mechanicznie informacji o przyjazdach i odjazdach poci膮g贸w.

Je艣li kto艣, kto by艂 na trwaj膮cym jeszcze Biennale Berli艅skim, pami臋ta miejsce, od kt贸rego zaczyna艂o si臋 zwiedzanie, a wi臋c ko艣ci贸艂 ewangelicki z umieszczon膮 w nim m.in. prac膮 Krisa Martina - tablic膮 z rozk艂adem jazdy poci膮g贸w, gdzie zmieniaj膮ce si臋 kratki z literami i cyframi by艂y ca艂kowicie czarne, ale zmienia艂y si臋 jak w prawdziwych rozk艂adach jazdy, to dostrze偶e analogi臋 pomi臋dzy sposobem oprowadzania widza po obu wystawach. Zar贸wno w jednym, jak i w drugim przypadku, sztuka zabiera nas w podr贸偶, podr贸偶 gotyck膮, mroczn膮, do zakamark贸w naszej wyobra藕ni. Tym, co 艂膮czy si臋 z poci膮giem do sztuki jest "poci膮g do podr贸偶y", jak g艂osi艂y napisy umieszczone na bia艂o-czerwonych ta艣mach umieszczonych na chodnikach przy wej艣ciach na dworzec oraz na perony (grupy KnockOutDesign, czyli Magda Juszczak, Dorota Kaba艂a i Maja Ober). Wyruszanie w podr贸偶 to - mimo wszystko - metafora. Nasza podr贸偶 ogranicza si臋 bowiem jedynie do obszaru dworca kolejowego we Wroc艂awiu (lub Auguststrasse w Berlinie). Co wi臋cej, ta艣ma grupy KnockOutDesign wyra藕nie zaznacza rejony, w kt贸rych wolno nam si臋 porusza膰. W ten spos贸b wyodr臋bnia si臋 (i umownie zamyka) rejon eksploracji - ta艣my kojarz膮 si臋 z obejmowaniem kontroli nad danym obszarem (jak np. podczas akcji stra偶y po偶arnej czy policji, gdy odgradza si臋 przypadkowych gapi贸w od potencjalnego zagro偶enia), a wi臋c z ustanawianiem tymczasowego porz膮dku (budynek dworca i jego okolice zosta艂 "przej臋ty" i niejako przeorganizowany przez artyst贸w, co z ca艂膮 moc膮 oznajmiane jest poprzez dworcowe megafony, chocia偶 teraz w miejsce komunikat贸w typu: "Prosz臋 si臋 rozej艣膰" rozbrzmiewaj膮 mini-wyk艂ady o sztuce czy przypomnienia o "Survivalu").

Je艣li chodzi o analogie pomi臋dzy tymi wystawami - to na tym koniec, bowiem sztuka prezentowana we Wroc艂awiu osadzona jest bardzo mocno w naszych polskich realiach. W pracy Izy Marsza艂ek wykonana na drutach bia艂o-czerwony szalik pruje si臋 i zamienia w moherowe berety. "Pa艅stwo/Polska to my" - b臋d膮 mog艂y bezs艂ownie deklarowa膰 nosicielki bia艂ych i czerwonych beret贸w. Jednocze艣nie to przerabianie szalika odnosz膮cego si臋 te偶 do flagi narodowej na niedzisiejsze nakrycia g艂owy sugeruje uwstecznianie si臋 polskiego narodu, ale i manifestacj臋 grupowej przynale偶no艣ci (a wi臋c i poniek膮d rezygnacj臋 z indywidualno艣ci), odej艣cie od neutralnego wyznaniowo pa艅stwa do dumnego ze swej nieprzejednanej moralnie postawy homogenicznego narodu. W tej samej sali pa艂ac prezydencki spotyka si臋 z pa艂acem biskupim, a lokalne miody pitne podziwiaj膮 wino importowe ("Monsignore" ksi臋dza Jankowskiego) w pracy Krzysztofa Wa艂aszka. Pojawiaj膮 si臋 wi臋c bezpo艣rednie odwo艂ania do sytuacji politycznej, kt贸ra coraz bardziej przygn臋bia i wydaje si臋 coraz trudniejsza do przetrwania.

"Survival" odnosi si臋 te偶 do sfery konsumpcjonizmu, gdzie na sprzeda偶 wystawia si臋 wszystko, nawet terroryzm i choroby. Znalaz艂a tu swe odzwierciedlenie medialna panika przed terroryzmem oraz ptasi膮 gryp膮. Arty艣ci wydobywaj膮 absurdalno艣膰 tych panik. W mediach trwa oto "promocja" ptasiej grypy, a na dworcu w promocji mo偶emy zakupi膰 wirusy i bakterie: HIV, rze偶膮czk臋, czarn膮 osp臋 i oczywi艣cie tak偶e ptasi膮 gryp臋 itp. (praca grupy Bakcyl: Michaliny Kosteckiej i Marii Kiniorskiej). Dwie artystki - w centralnym miejscu holu, gdzie zwykle dzia艂aj膮 punkty informacyjne (np. o miejscach noclegowych przy okazji jakich艣 imprez) - ustawi艂y kramik z kilkunastoma skrzynkami, w kt贸rych zamiast warzyw i owoc贸w znajdowa艂y si臋 bakterie-maskotki. Artystki 艣wietnie wczu艂y si臋 w sytuacj臋: zach臋ca艂y, namawia艂y, udziela艂y upusty, nakr臋ca艂y marketing - naprawd臋 trudno by艂o si臋 im oprze膰. W艣cieklizna "posz艂a jak 艣wie偶e bu艂eczki". Choroby i epidemie staj膮 si臋 po偶ywk膮 (chorych?) medi贸w, s膮 odrealnione i mog膮 zosta膰 艂atwo przyswojone/skonsumowane. Artystki swoim dzia艂aniem pokaza艂y absurdalno艣膰 tych medialnych praktyk.

Ponadto na przegl膮dzie wyra藕nie zaznaczaj膮 si臋 r贸偶nice genderowe w podej艣ciu do tematu, kt贸rym jest - nie zapominajmy - przetrwanie. Wydawa艂o si臋, 偶e dziewczyny opanowa艂y dworzec - by艂o ich du偶o, zaj臋艂y eksponowane miejsca w przestrzeni g艂贸wnego holu dworca, jednak偶e robi艂y to, co cz臋sto uto偶samiane jest ze stereotypem kobiecej roli p艂ciowej: u艂o偶y艂y obraz z kwiatk贸w (pi臋kna mandala Izy Chamczyk u艂o偶ona w g艂贸wnej hali), sta艂y si臋 g艂o艣nymi straganiarkami, gimnastykowa艂y i pr臋偶y艂y swe cia艂a przebrane w seksowne trykoty, hu艣ta艂y si臋 na zawieszonych pod sufitem hu艣tawkach (o tym wszystkim ju偶 za chwil臋).

Oto rzucaj膮ce si臋 w oczy kontrasty:
Dziewczyny s膮 aktywne. Jedne z zapa艂em 膰wicz膮 aerobik (Natalia Fiedorczuk, Ala Weso艂owska, Ania Gubernat, Natalia Mleczak i Karolina Gorzela艅czyk). Inne - z wspomnianej ju偶 grupy Bakcyl zarabiaj膮 na 偶ycie, prowadz膮c kram, w kt贸rym sprzedaj膮 w promocji wirusy, bakterie, choroby. Zaradna jest tak偶e Maria Zuba, kt贸ra maluje portrety (jak "wakacyjni" arty艣ci na nadmorskich promenadach czy miejskich rynkach), reklamuje si臋 wystawiaj膮c mi臋dzy innymi portrety Shreka, Jana Paw艂a II oraz Kaczy艅skiego (niewiadomo dok艂adnie, kt贸rego). Jeszcze inne artystki - upatruj膮 szansy na prze偶ycie w zdystansowaniu od rzeczywisto艣ci i oddaniu si臋 przyjemno艣ciom (Katarzyna Gole艅, Karina Marusi艅ska, Agnieszka Rze藕niak i Natalia Rze藕niak). W bia艂ych sukienkach, hu艣taj膮 si臋 na specjalnie zamontowanych w g艂贸wnym holu dworca hu艣tawkach, przypatruj膮c si臋 z g贸ry ca艂ej sytuacji, podr贸偶nym, widzom, mog膮 kontrolowa膰 wszystko, co si臋 tu dzieje.

O wewn臋trznej sile i energii m贸wi艂a te偶 akcja Justyny Adamczyk, w kt贸rej wzi臋艂o udzia艂 70 ubranych na bia艂o dziewczyn. Przychodzi艂y one na sam 艣rodek dworca rz臋dami, a kiedy by艂y ju偶 wszystkie - ukl臋k艂y i pochyli艂y g艂owy. Wyst臋puj膮ce w pracy dziewczyny podda艂y si臋 w ten spos贸b czystej artystycznej formie, wy艂膮czy艂y si臋 ze wszystkiego, co dzia艂o si臋 wok贸艂 (mimo, 偶e happening odbywa艂 si臋 w samym centrum dworca). Na samym ko艅cu z tego t艂umu dziewczyn wysz艂a autorka, podesz艂a do pierwszego szeregu, pozwalaj膮c wsta膰 jednej z uczestniczek. Ta wsta艂a i z ca艂ej si艂y spoliczkowa艂a artystk臋. W ten spos贸b praca zwr贸ci艂a si臋 przeciwko swojej tw贸rczyni. Ukaza艂a zarazem mo偶liwo艣膰 ucieczki z sytuacji, kt贸ra ogranicza oraz kr臋puje. Metaforycznie pokaza艂a mo偶liwo艣膰 zwr贸cenia si臋 przeciwko sztywnym, ujednolicaj膮cym wzorcom kobieco艣ci (70 kobiet poddaje si臋 tu w zasadzie jednej normie, kt贸r膮 symbolizuj膮 bia艂e sukienki, przyj臋cie tych samych p贸z oraz ko艅cowy gest podporz膮dkowania si臋). Po "buncie" dziewczyny rozesz艂y si臋, ka偶da w swoj膮 stron臋, jakby w poszukiwaniu swoich w艂asnych sposob贸w samorealizacji.

Podczas gdy w g艂贸wnym holu odbywa艂y si臋 wy偶ej opisane, ekspansywne i przyci膮gaj膮ce uwag臋 widz贸w akcje, w tym samym czasie panowie znale藕li sobie miejsca na uboczu. Gdy dziewczyny ta艅czy艂y, ch艂opcy siedzieli pod 艣cian膮. I wcale nie jest to metafora. Gdy dziewczyny z nies艂ychan膮 werw膮 膰wiczy艂y aerobik, tu偶 obok, pod 艣cian膮 siedzia艂 do艣膰 przestraszony w sumie ch艂opak z kartk膮: "Jestem m艂ody, zdolny, nawet inteligentny. Mam wy偶sze wykszta艂cenie. Jeszcze nie uda艂o mi si臋 wyjecha膰 z Polski. Prosz臋 o wsparcie. Dzi臋kuj臋". Po zagadni臋ciu go, okaza艂o si臋, 偶e on (Micha艂 Skoczek) chce sp臋dzi膰 na dworcu nawet tydzie艅, przygotowany jest na spanie, a zbiera pieni膮dze na jedzenie. Dorzuci艂y艣my mu par臋 z艂otych. Tymczasem, nast臋pnego dnia rano, gdy wyje偶d偶a艂am z Wroc艂awia, ch艂opaka nigdzie nie mog艂am znale藕膰, ale mo偶e jeszcze kima艂 w jakim艣 k膮cie. Kiedy wi臋c dziewczyny organizuj膮 sobie jako艣 czas, by przetrwa膰, ch艂opcy co najwy偶ej prosz膮 o pieni膮dze. Do 偶ebrania nawi膮za艂 te偶 Jerzy Kosa艂ka, wystawiaj膮c w stron臋 podr贸偶nych sw膮 sztuczn膮 艂ap臋.

Warta uwagi by艂a te偶 praca Jaros艂awa Smolaka umieszczona nad schodami prowadz膮cymi na jeden z peron贸w. Na dw贸ch hamakach umieszczono atrapy postaci ludzkich. W艂a艣ciwie wida膰 by艂o jedynie ich fragmenty: nog臋, r臋k臋, twarz, kt贸re "ton膮" w konsumpcyjnych 艣mieciach (puszkach, kartonach, gazetach itp.) Hamaki przywodz膮 na my艣l znudzonych turyst贸w leni膮cych si臋 w s艂o艅cu, dla kt贸rych 偶yciowym dylematem jest rodzaj olejku do opalania. Na peronie dworca nadbieraj膮 innego znaczenia: kojarz膮 si臋 z brakiem prywatno艣ci, bezdomno艣ci膮, 偶yciem na wysypisku, byciem ludzkim odpadkiem. Bezdomno艣膰 zosta艂a ju偶 przez nas oswojona, zneutralizowana - niewiele os贸b zatrzymuje si臋 przy 偶ebrakach, raczej udajemy, 偶e ich nie widzimy, odp臋dzamy si臋 od nich, brzydzimy si臋 nimi i (mo偶e nie w pe艂ni 艣wiadomie) obarczamy ich win膮 za sytuacj臋, w jakiej si臋 znale藕li. Te dwa hamaki wype艂nione 艣mieciami s膮 jak pomnik "ofiar bezdomno艣ci", ale i pomnik "przyjemnej gnu艣no艣ci".

Z t膮 prac膮 korespondowa艂a umieszczona przy nast臋pnych schodach na peron praca Danieli Tagowskiej. W drewnianej ko艂ysce umieszczono lustro, w kt贸rym widz m贸g艂 zobaczy膰 siebie oraz odczyta膰 napis: "Wejd藕 w 偶ycie", przy samym wej艣ciu na peron widnia艂 za艣 napis: "Podejmij kroki". Czy偶by autorka sugerowa艂a, 偶e nie 偶yjemy naprawd臋? Znowu mamy tu do czynienia z przeciwstawieniem bierno艣ci rodzaju m臋skiego: 偶yjemy przygniecieni kultur膮 konsumpcyjn膮 - m贸wi praca Smolaka, ale w sumie ta kultura jest ca艂kiem wygodna (usypia nas jak bujaj膮cy si臋 hamak) a do zmiany natomiast nawo艂uje Tagowska, ka偶膮c nam 偶y膰 naprawd臋 - 偶y膰 艣wiadomie. Ta praca wydaje si臋 mie膰 te偶 wymiar p艂ciowy: ko艂yska jest atrybutem stereotypowo pojmowanej kobieco艣ci, a has艂o "wejd藕 w 偶ycie" odbijaj膮ce si臋 w dnie ko艂yski odebrane zosta膰 mo偶e jako perswazja dokonania "wyboru" - spe艂nienia naturalnego/i/narodowego obowi膮zku. Jednocze艣nie to samo has艂o brzmi jak zach臋ta do rozpocz臋cia gry (wirtualnej).

Ch艂opcy s膮 bierni, jest im ci臋偶ko, a gdy pr贸buj膮 dzia艂a膰 - nic im si臋 nie udaje. "Klaskaniem maj膮c obrz臋k艂e prawice, znudzony pie艣ni膮 lud wo艂a o czyny" - to cytat, zarazem tytu艂 wiersza Cypriana Kamila Norwida, kt贸ry zosta艂 umieszczony na posadce przy wej艣ciu przez Paw艂a Jarodzkiego. Ze swym wielkim cygarem artysta nie wygl膮da艂 na zadowolonego (w jednym s艂owie uciek艂a literka "a"). Wymowa tego cytatu jest gorzka, wiersz m贸wi o pustce i niezrozumieniu, o ci臋偶kiej roli poety (artysty) w czasach marnych. Cytat ten zosta艂 tu u偶yty jako metafora sytuacji politycznej w dzisiejszej Polsce. Czy nazwanie tego stanu - cho膰by s艂owami zapo偶yczonymi z wieszcza - wstrz膮艣nie lub wzburzy pasa偶er贸w wchodz膮cych do budynku dworca?
Panowie poszli wi臋c w lament, ale te偶 w zabaw臋. Pojawi艂a si臋 propozycja "gry w zabijanego" (Piotr Asfeld), gry w kapsle na torze umieszczonym w powietrzu (艣wietna praca Krzysztofa Cie艣lika) czy zabawy Krzysztofa Skarbka lalk膮, robotami i innymi dzieci臋cymi zabawkami zdalnie sterowanymi - zabawy w mroczny seks. M臋偶czy藕ni, aby przetrwa膰 wybrali wi臋c regres w ch艂opi臋co艣膰. R贸wnie偶 wielki samolot Micha艂a Bie艅ka nawi膮zuje do "typowo ch艂opi臋cej" zabawy, a wi臋c do modelarstwa.

Gdy arty艣ci-m臋偶czy藕ni zwracaj膮 si臋 w stron臋 dzieci艅stwa i jego beztroskich rozrywek, artystki m贸wi膮 raczej o przemijaniu, chorobie, pami臋ci, starzeniu si臋. W膮tki te pojawiaj膮 si臋 w pracach kilku artystek. Kalina Wi艅ska zaprezentowa艂a drzewo skonstruowane z pojemnik贸w do kropl贸wek, a w ka偶dym z pojemnik贸w umieszczona by艂a 偶ar贸weczka oraz fotografie. Ta praca eksponowana by艂a w zupe艂nie czarnym pomieszczeniu, do kt贸rego wchodzi艂o si臋 jak do wielkiego aparatu tlenowego, przypomina艂a drzewo 偶a艂obne, ale te偶 drzewo pami臋ci. Drzewo 偶ycia i choroby, kt贸ra "stanowi jego ciemn膮 cz臋艣膰". R贸wnie poetycka jest praca Renaty Szu艂czy艅skiej z poduszkami, na kt贸rych odbite s膮 fotografie oczu. Ca艂o艣膰 wydawa艂a si臋 spogl膮da膰 na nas.
Praca Patrycji Mastej to instalacja sk艂adaj膮ca si臋 z kilku zestaw贸w zdj臋膰 i oddzielaj膮cych je luster. Jeden zestaw to zdj臋cia twarzy dw贸ch os贸b, przeci臋tych na wysoko艣ci ust i umieszczonych tak, by ogl膮daj膮cy m贸g艂 - poci膮gaj膮c za tasiemki - stworzy膰 sobie, niekoniecznie sp贸jny, portret. G贸rna cz臋艣膰 twarzy mo偶e nale偶e膰 do pierwszej kobiety, dolna do drugiej, albo te偶 np. g贸rna do dziewczynki, dolna do ch艂opca. W 艣wiecie ponowoczesnym, musimy si臋 nauczy膰 nie tyle tolerowa膰 inno艣膰, (bo tolerancja mo偶e by膰 fa艂szywa, mo偶e by膰 "naszym gestem wspania艂omy艣lno艣ci wobec drugiego", jak pisze Lech Witkowski), co rozpoznawa膰 to, co w艂asne: poszukiwa膰 w sobie innego i siebie w innym. Zabawa zdj臋ciami pozwala nam zobaczy膰, 偶e cho膰 cz臋艣ci twarzy nale偶膮 do dw贸ch r贸偶nych os贸b, to zestawienie ich ze sob膮 daje zaskakuj膮cy rezultat: mo偶na je dopasowa膰 do siebie tak, 偶e tworz膮 now膮 jako艣膰. Praca Mastej pokazuje, 偶e dotyczy to i ma艂ych dzieci, os贸b m艂odych, doros艂ych i starych.

Arty艣ci na "Survivalu" proponuj膮 wiele r贸偶nych sposob贸w prze偶ycia - przetrwania sztuki, prze偶ycia w konsumpcjonistycznej d偶ungli oraz w coraz bardziej absurdalnych warunkach polskiej rzeczywisto艣ci. Wida膰 jednak, 偶e dziewczyny maj膮 wi臋ksz膮 艂atwo艣膰 znalezienia sposob贸w na przetrwanie, ch艂opcy s膮 bardziej pesymistyczni. Wydaj膮 si臋 te偶 niedojrzali, s艂abi, wr臋cz bezbronni - lecz przy tym owi zagubieni m臋偶czy藕ni s膮 bardziej fascynuj膮cy ni偶 tradycyjny macho. Z powodu trudnych wymog贸w stawianym kobietom, a tak偶e dzi臋ki feminizmowi, kobiety wydaj膮 si臋 bardziej twarde i zaradne, a m臋偶czy藕ni - uwolnieni od stereotyp贸w m臋sko艣ci - pozbawieni s膮 warstwy ochronnej.

W podr贸偶 po dworcu i po sztuce (czy precyzyjniej: po sztuce na dworcu), a okaza艂o si臋, 偶e jest to tak偶e podr贸偶 po rolach genderowych, pu艂apkach p艂ci, przyswojonej przez kobiety sile i zaradno艣ci oraz bezbronno艣ci m臋偶czyzn. Poniek膮d wi臋c by艂a to podr贸偶 w poszukiwaniu (utraconej?) "m臋sko艣ci".